Miejsce do pracy
Dorobiłam się biurka..:) Może to śmieszne co napiszę, ale w końcu mam normalne miejsce do pracy. Do tej pory kiedy chciałam usiąść do maszyny musiałam ją wyciągnąć z pudełka zanieść do salonu i tam na stole zabierałam się do szycia.
Rozwiązanie takie jest niezwykle uciążliwe. Po pierwsze stół jest szklany i trochę się porysował, szycie na obrusie było niezwykle wkurzające, po drugie wiecznie robiłam sobie bałagan w salonie, co biorąc pod uwagę częstotliwość mojego szycia, czyli codziennie, wiązało się z codziennym sprzątaniem całego salonu. Po trzecie kiedy musiałam nagle zakończyć szycie musiałam wszystko poskładać i schować maszynę do pudełka.
Po czwarte oświetlenie w moim salonie całkowicie nie nadawało się do tego żeby coś szyć wieczorami.
Postanowiłam że wygospodaruję kącik do mojego szycia. Zbyt wielkiego wyboru nie miałam i tak lokalizacja padła na sypialnię gdzie znalazło się kawałek miejsca.
W pewnej rozmowie ze znajomymi okazało się, iż posiadają biurko które jest im zbędne. I tak stałam się jego posiadaczką.
Pozostało tylko dokupić lampę, bo światło nie które mam w tej chwili również nie pozwala szyć wieczorami.
Przydała się nawet półeczka która od roku stała za szafą i jakoś nie można było znaleźć dla niej odpowiedniego miejsca.
Mikołaj
Nie za bardzo mam czas pisać ale na szycie zawsze czas znajduję, Dziś miałam chęć coś uszyć ale nie za bardzo wiedziałam co. Wyciągnęłam materiały i po chwili namysłu stwierdziłam, że uszyję świątecznego mikołaja.
Wiem, do Świąt jeszcze daleko, ale dziś byłam w jednym sklepie i jak zobaczyłam świąteczne dekoracje i stwierdziłam że nie ja pierwsza wybiegam do przodu tak szybko...:)
Mój Mikołajek uszyty z resztek wygląda tak:
Renifer
Zbliżające się święta (jak na razie małymi kroczkami), natchnęły mnie do tego, żeby uszyć pierwszego Renifera. Wykrój pobrałam z internetu, troszeczkę przerobiłam, jak to ja, no i zabrałam się do szycia.
Problem powstał w momencie przyszywania głowy do ciałka. Okazało się że głowa jest za ciężka i renifer wygląda jak po dobrze zakrapianej imprezie, ciągnie łeb po ziemi...
Zastawiałam się czy inni też mieli taki problem, ale jak już tak się uparłam żeby go skończyć to postanowiłam że usztywnię go patyczkiem a szaszłyka. I tak mój renifer posiada prawdziwy drewniany kręgosłup.
A oto efekt końcowy:
Zasłony
Mimo, iż rzadko szyję coś większego od poszewki na poduszkę to zdecydowałam się uszyć nowe zasłony do salonu.
Zdecydowałam się dlatego, że udało mi się kupić w rzeczach używanych duży kawał niebieskiego materiału. Było tego około 8m za cenę 24 zł.
Kolor tego materiału to identyczny kolor moich krzeseł coś tak wpadającego w turkus, a może trochę ciemniejszy. Trudno powiedzieć.
Z racji tego iż w salonie mam 2 okna potrzebuję 4 zasłony. Niestety 8 metrów na 4 zasłony doliczając obrzucenia, podwinięcia to trochę za mało. Mogłam zrobić zasłony węższe ale już mi się znudziły takie wąskie, więc wymyśliłam że zrobię zasłony z dwóch różnych materiałów. Posiadałam, w domu również materiał w niebieskie kwiatuszki. Te kwiatuszki to właściwie mają identyczny kolor jak mój materiał, więc wyszło z tego coś ciekawego.
Mam nadzieję że nie jest za niebiesko.....:)
Anielice
Na urlopie uszyłam dwie Anielice. Walczyłam ze starym Łucznikiem mojej mamy i mimo iż szyję tylko na silverce to miałam wrażenie jakbym miała super wypas maszynę w porównaniu do Łucznika.
Nie niej jednak powstały dwa Aniołki. Osobiście byłam bardzo zadowolona z efektu. Użyłam jak poprzednio cielistego materiału na ciałko no i oczywiście rude włosy. Niestety ruda włóczka już się kończy. I tym samym włoski wyszły jeszcze bardziej kręcone, bo włóczka spruta została przez moja mamę ze starego sweterka zaraz przed użyciem jej na włosy.
Przygotowania do urlopu.
Z racji tego iż wyjeżdżamy na urlop w piątek, postanowiłam poszyć kilka rzeczy z resztek, zawsze to będę miała na prezent ..:) Pomysł podpatrzony z blogu Adela Szyje..:) Bardzo mi się spodobały jej sówki. Moje może nie są idealne ale mi się podobają.
I tak powstała rodzinka:
Oprócz sówek uszyłam jeszcze Aniołka dla koleżanki i pierwszy raz uszyłam kremowe ciałko. I stwierdzam że bardziej mi się ono podoba. Wiem że Aniołki to już trochę oklepane, ale lubię je szyć,
Miałam jeszcze jednego Aniołka białego tylko same ciałko więc wykończyłam go również. Pozbyłam się części ścinków i teraz już naprawdę muszę uzupełnić zapas materiałów.
Oto dwa Anioły:
Materiały
Odwiedzam wiele blogów i często zachwycają mnie piękne materiały. Ja często szyje z resztek które mam gdzieś w szafie, ale ostatnio, gdy moja aktywność przy maszynie się zwiększyła, zaczęłam mieć problemy związane z brakiem materiału. Udałam się wiec na zakupy i troszczę wróciłam z nich zaskoczona. Na dwa sklepy z materiałami w moim miasteczku tylko w jednym jest jakikolwiek wybór. Materiałów tam było sporo ale i ceny dość spore. Chyba muszę zrobić zapasy w Polsce dobrze że urlop już niedługo.
A to to, co udało i się kupić:
łącznie 2 kawałków po 40 cm i 3 kawałki po 30 cm w szerokości 1,40 cm za kwotę 15 e
Zależało mi na materiałach kolorowych, wesołych.
Powstała z tego między innymi taka poszewka na poduszkę:
I taka: